Tutaj jestes: Home » Wywiady » WYWIAD Z RADOSŁAWEM WOJTASZKIEM

WYWIAD Z RADOSŁAWEM WOJTASZKIEM

Autor: www.pzszach.org.pl, Ostatnia aktualizacja: 2010-08-16 22:55:54

Na taką wiadomość polskie środowisko szachowe czekało z pewnością od dawna. Po wielu latach przerwy, wreszcie mamy zawodnika z rankingiem ELO ponad 2700! Zaczęło się od wygranego openu we Wrocławiu, następnie silnej kołówki w Pampelunie. Radosław Wojtaszek, bo o Nim mowa, w ostatnich dniach gromił rywali w lidze hiszpańskiej i osiągając cztery i pół punktu na pięć rozegranych partii, dał nam powody do radości. Polski Związek Szachowy składa Radkowi serdeczne gratulacje z powodu wspaniałych sukcesów w ostatnich turniejach i mocno trzyma kciuki za kolejne starty. Zaraz po zakończeniu hiszpńskich zmagań Radek zgodził się odpowiedzieć na kilka poniższych pytań.

WP: Który z ostatnich udanych dla siebie występów cenisz sobie najbardziej i dlaczego?

RW: Z pewnością najbardziej wartościowy był triumf w Pampelunie, ponieważ był to najsilniej obsadzony z turniejów,     które grałem w ostatnim czasie. Do tego doszła wygrana partia z Aleksandrem Morozevichem, co samo w sobie było dużym sukcesem.


WP: Wlasnie wirtualnie przekroczyłeś barierę rankingową 2700. Gratulacje! Jaki jest Twój następny szachowy cel?

RW: Dziękuję, choć trzeba przyznać, że w większości grałem ze słabszymi zawodnikami. Staram się za daleko nie wybiegać w przyszłość, póki co koncentruję się na kolejnych turniejach, gdzie będę starał się potwierdzić, że przekroczenie tej granicy nie było przypadkiem.

WP:  Jak uwazasz, jaki element w Twojej grze uległ poprawie na przestrzeni ostatniego okresu, który zdecydował, że zacząłeś odnosić spektakularne sukcesy?

RW: Ciężko znaleźć jeden element, wydaje mi się że na moje ostatnie wyniki złożyło się kilka czynników - dużo nowych i bardzo cennych doświadczeń wyniosłem z sekundowania Vishemu Anandowi. Po drugie, bardzo intensywnie trenuję pomiędzy ostatnimi turniejami. Wiadomo także, że sukcesy dodatkowo motywują i dodają wiary we własne umiejętności co na pewno pomaga w grze.

WP:  Czy występując jako zawodnik w ostatnich turniejach korzystałeś z pomocy jakiegoś sekundanta, czy też opierałeś się wyłącznie na współpracy, jaka zawiązała się między członkami teamu Ananda?

RW: Nie mam żadnego sekundanta, w obecnej sytuacji nie widzę takiej potrzeby. Z drugiej strony nie można także powiedzieć, że opierałem się tylko na współpracy naszego teamu, ponieważ tak jak już powiedziałem, dużą część pracy wykonałem ostatnio samodzielnie, także na turniejach głównie sam przygotowuję się do kolejnych partii.

WP: Na czym według Ciebie polega podstawowa różnica w sile gry zawodnika z rankingiem 2700 i 2600?

RW: Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie, chyba to zależy od konkretnego przypadku, jeden liczy lepiej warianty, drugi ma lepsze zrozumienie pozycji. Natomiast to z kolei bierze się z faktu, że najlepsi zawodnicy trenują dużo więcej niż inni.

WP: Ile czasu w ciągu dnia przeznaczasz na szachy i jak obecnie wyglądają Twoje treningi?

RW: Przede wszystkim nie trenuję codziennie, wydaje mi się to mało praktyczne. Natomiast jeśli już trenuję to przeważnie jest to około 10 godzin dziennie, czasem mniej, czasem więcej. Oczywiście teraz jest to mniej, ponieważ dość sporo gram i potrzebuję jednak trochę odpoczynku. Pomiędzy turniejami głównie analizuję ostatnio grane partie i rozwiązuję sporo kombinacji. Na większą pracę przyjdzie czas po olimpiadzie, kiedy będę miał dłuższą przerwę w startach.

WP:  Czy obserwujesz rozgrywanie w Polsce mistrzostwa świata do lat 20? Jeśli tak, to co sądzisz o dotychczasowej grze swoich młodszych kolegów i koleżanek?

RW: Oczywiście, do tego bardzo dobrze, że tak prestiżowa impreza odbywa się w Polsce. Cieszę się, że dobrze grał Darek Świercz. Oprócz tego obserwowałem grę Kamila Draguna i Kacpra Pioruna, których uważam za bardzo utalentowanych graczy. Co do dziewczyn, to kilka "kręciło" się w czołówce, ale na sukcesy do lat 20 trzeba jeszcze poczekać. Można natomiast optymistycznie patrzeć w przyszłość, przecież niedawno moi młodsi koledzy wygrali DME juniotów w Pardubicach.

WP: Wystąpisz na pierwszej szachownicy w reprezentacji Polski na olimpiadzie w Khanty-Mansyijsku. Jak oceniasz skład i szanse Polaków?

RW: Dla mnie będzie to test i turniej, który da odpowiedź na pytanie na jakim poziomie obecnie jestem. Wydaje mi się, że nasz skład wygląda dość interesująco, jesteśmy w dobrej formie, a to, w połączeniu z dobrą atmosferą, która panuje w drużynie pozwala realnie myśleć o Top 10.

WP: Jakie są Twoje pozostałe szachowe plany na najbliższe miesiące?

RW: Na początku września gram w polskiej ekstralidze w drużynie Polonii Wrocław, później oczywiście Olimpiada, po jej zakończeniu będę miał dłuższą przerwę w startach, którą wykorzystam na solidny trening.



Z Radosławem Wojtaszkiem rozmawiał Wojciech Przybylski.


 

All rights reserved. Szachy.gda.pl, 2003-2012.